fbpx

Free Consultation 24/7 | Español
(212) 514-5100

Odszkodowanie – Wypadek w Pracy

Odszkodowanie Wypadek w Pracy

Sprawa wypadkowa to zazwyczaj długi proces o godziwe odszkodowanie. Jego wysokość zależy od bardzo wielu czynników – kategorii sprawy, okoliczności faktycznych, kwalifikacji prawnej wypadku oraz oczywiście, rozmiaru obrażeń. W dzisiejszym artykule przybliżę Państwu sprawę pracownika, który doznał nadzwyczaj poważnych uszkodzeń ciała w okolicznościach, które znacznie skomplikowały skuteczne dochodzenie odszkodowania.

Mężczyzna ten został zatrudniony do usunięcia starej anteny satelitarnej z dachu galerii handlowej. Przed jego usunięciem mężczyzna musiał najpierw przeciąć go na sześć części przy użyciu piły elektrycznej. Pracownik usunął talerz, po czym udał się w kierunku drabiny, którą wcześniej sam ustawił. Drabina nie była przymocowana do budynku. Robotnik ten nie miał założonej na sobie uprzęży lub pasów bezpieczeństwa. Do wypadku doszło w momencie, kiedy postawił on prawą stopę na trzecim szczeblu drabiny, która zachwiała się, a on sam stracił równowagę i runął dwadzieścia stóp w dół na ziemię. Obudził się dopiero w szpitalu. Poszkodowany doznał pęknięć czaszki oraz pourazowego uszkodzenia mózgu. Stracił również czucie w dolnych kończynach.

Pracownik nie mógł powrócić do pracy, w związku z czym wszczęte zostały dwie procedury prawne. Pierwszą z nich było postępowanie przed Workers’ Compensation, drugą natomiast sprawa cywilna o odszkodowanie. Podczas gdy z Workers’ Compensation poszkodowany uzyskał częściowy zwrot utraconych zarobków i niezbędną opiekę medyczną, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkie straty ekonomiczne dochodził w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko właścicielowi budynku, najemcy oraz firmie zarządzającej nieruchomością.

Kluczową kwestią w tej sprawie była właściwe określenie pogwałconego przepisu Prawa Pracy, a dokładniej ustalenie, że zastosowanie znajduje artykuł 240 (1) Prawa Pracy, który przewiduje możliwie najszerszą formę odpowiedzialności pozwanych, tzw. odpowiedzialność absolutną. W wypadkach podlegających temu przepisowi, generalny wykonawca i właściciel budynku ponoszą praktycznie absolutną odpowiedzialność. W przypadku udowodnienia, że dany stan faktyczny jest chroniony właśnie przez ten przepis, częściowa wina poszkodowanego nie ma znaczenia. Należy jednak mieć na uwadze, że przepis nie chroni przypadków, gdy działanie pracownika było wyłączną przyczyną wypadku lub poszkodowany został uznany za tzw. „nieposłusznego pracownika”, który, przykładowo, wbrew zakazowi kierownika, użył wadliwej drabiny, podczas gdy mógł skorzystać z innej, bezpiecznej drabiny dostępnej na terenie budowy.

Artykuł 240 (1) Prawa Pracy chroni przede wszystkim ofiary wypadków związanych z pracami na wysokości. Przepis przewiduje jednak pewne ograniczenia, wyłączając z ochrony pewne kategorie czynności, np. prace konserwacyjne. Do zakresu prac najbardziej chronionych należy zaliczyć prace budowlane, rozbiórkowe oraz naprawcze.

Prawnicy pozwanych się twierdząc, że usunięcie anteny satelitarnej z dachu budynku nie było czynnością chronioną przez artykuł 240 Prawa Pracy.

Poszkodowany robotnik wskazał, że zdjęcie anteny było potrzebne do przeprowadzenia koniecznych napraw, co należy uznać za dokonywanie zmian w strukturze budynku. Ponadto twierdził, że w momencie wypadku dokonywał rozbiórki sześciostopowego talerza, który był nierozłącznie związany ze strukturą budynku w myśl przepisów Prawa Pracy.

Poszkodowany znajdował się w stanie wegetatywnym – wypadek skazał go na trwałe kalectwo. Jego zdolności poznawcze były znacznie ograniczone. Pozwani tego nie podważali.

Poszkodowany złożył wniosek o automatyczne orzeczenie odpowiedzialności prawnej pozwanych. Prawnicy broniący pozwanych wnieśli wniosek do sędziego prowadzącego sprawę o oddalenie powództwa. Sprawa dla obu stron była jednak na tyle skomplikowana, iż podjęto mediacje. Istniało bowiem bardzo realne ryzyko, że sprawa poszkodowanego mogłaby zostać oddalona przez sędziego procesowego lub sędziów apelacyjnych. Orzecznictwo w kwestii zagadnień prawych dotyczących tego stanu faktycznego było niespójne. Szanse na wygranie sprawy w sądzie były wiec dość niskie pomimo tak ogromnych obrażeń poszkodowanego pracownika, który nie chciał ryzykować przegranej. W efekcie rozmów ugodowych zdecydował się przyjąć ofertę w wysokości blisko siedmiu milionów dolarów.