10 września 2015 roku zdarzył się wypadek przy pracy, w którym polski pracownik budowlany pracował przy budowie szkoły publicznej, kiedy doznał poważnego wypadku i chciał uzyskać za niego odszkodowanie. Drabina, z której schodził w trakcie pracy zachwiała się, a on sam stracił równowagę i wraz z nią upadł na cementową podłogę. W wyniku tego wypadku doznał on złamania pięty oraz obrażeń kręgosłupa. Pomimo długotrwałej fizjoterapii oraz innych konserwatywnych metod leczenia, jego stan zdrowia wymagał w końcu operacji artroskopowej na ścięgna uszkodzonej pięty.
W dniu kiedy przydarzył się wypadek przy pracy, poszkodowany miał 55 lat, dlatego też nie powinno dziwić, że konieczne było ubieganie się o odszkodowanie. Kiedy doznaje się tego typu obrażeń ciała w wieku 55 lat, nasze opcje są ograniczone. Po wypadku, pracownik ten nie wiedział, jak przeżyć i utrzymać rodzinę bez pracy. A to wszystko na skutek zdarzenia, którego nie był winny.
Taktyka pozwanych
W Nowym Jorku drabiny muszą być zabezpieczone w trakcie wykonywania prac budowlanych, właśnie po to, aby taki wypadek nigdy nie nastąpił. Niestety w tym przypadku, pozwani nigdy nie zabezpieczyli drabiny, na której pracował nasz poszkodowany klient. Pomimo tego, iż mieli wiele opcji, aby zapobiec temu wypadkowi. Mogli na przykład przywiązać drabinę, mogli wydać instrukcje, aby inni pracownicy trzymali drabinę, lub też mogli ją zamocować na wiele innych sposobów. Jednak tego nie zrobili. W rezultacie ich niedbalstwa, drabina razem z pracownikiem roztrzaskała się o podłogę. To z kolei stanowiło pogwałcenie prawa budowlanego.
Pozwani wiedzieli, że postąpili niewłaściwie. Ich rolą było bowiem zabezpieczenie budowy. Zamiast jednak przyznać się do winy, znaleźli „świadków”, którzy zeznali, że drabina była przymocowana w trakcie wypadku – tylko po to, aby zaprzeczyć wcześniejszym zeznaniom naszego klienta. Ich „świadkowie” posunęli się nawet do stwierdzenia, iż drabina „w ogóle się nie przewróciła”. Było to kompletnie sprzeczne z tym, co zeznali pierwsi dwaj świadkowie, którzy znaleźli się na miejscu wypadku, jak również śledczy zajmujący się wyjaśnieniem tego zdarzenia. „Świadkowie” dodatkowo stwierdzili, że nasz poszkodowany pracownik sam im powiedział, że się poślizgnął i dlatego upadł.
Doświadczona kancelaria prowadząca sprawy wypadkowe przy pracy
To oczywiście nijak miało się do faktu, że poszkodowany robotnik prawie nie mówił po angielsku, a „świadkowie” nie mówili po polsku. Była to jednak typowa obrona pozwanych w tego typu wypadkach. Wtedy poszkodowanemu pozostaje tylko jeden wybór – kancelaria prawna, której może zaufać, i… proces. Ten poszkodowany miał bowiem inną kancelarię prawną reprezentującą go na początku jego batalii sądowej. Bardzo szybko jednak zrozumiał, że aby wygrać, musi znaleźć innego prawnika, dużo bardziej doświadczonego w wypadkach budowlanych. Wtedy właśnie zwrócił się o pomoc do The Platta Law Firm. Postępowanie sądowe o odszkodowanie oraz skarga pracownicza o utracone zarobki i leczenie zostały natychmiast objęte opieką prawną przez jedną kancelarię, a nie, jak to miało miejsce wcześniej, przez dwie różne, nie współpracujące ze sobą grupy prawników.
Celem każdego procesu jest odszukanie prawdy. Przed końcowym procesem pozwani w tej sprawie otrzymali wszystkie materiały które zamierzaliśmy użyć w trakcie procesu. Wchodziło w to nawet zilustrowane obrażenia ciała. Wszystko po to, aby móc pokazać ławnikom jak dewastujący wpływ na życie tego człowieka miał jego wypadek. W odpowiedzi ubezpieczalnia pozwanych zaproponowała nam milion dolarów jako odszkodowanie. Pomimo tego, iż nie są to małe pieniądze, to jednak nie były one wystarczające, aby zapewnić temu pracownikowi godziwe życie i zadośćuczynienie za jego obrażenia. Warto zaznaczyć, że przed wypadkiem był on pracownikiem unijnym i całkiem nieźle zarabiał. To wszystko jednak stracił i dlatego zażądał procesu, a nie ugody.
Proces o odszkodowanie za wypadek w pracy
Pierwsza część procesu stanowi wybór ławników. To właśnie w tym momencie prawnik wybiera kto będzie decydować o jego sprawie i w efekcie o wyroku. Wybór dobrych ławników jest kluczowym elementem każdego procesu. To jest umiejętność rozwijana przez lata praktyki procesowej. W naszej kancelarii procesy prowadzi zazwyczaj aż dwóch prawników. Ta taktyka pomaga w odkrywaniu ukrytych motywacji ludzi w trakcie wyboru ławników, motywacji, które mogłyby inaczej zniszczyć sprawę naszego klienta. My traktujemy sprawy oraz procesy klientów bardzo poważnie i nigdy nie pozwalamy na to aby przypadek zadecydował o jego rezultacie. Jak to mówią – co dwóch to nie jeden!
W tej sprawie wybór ławników zaczął się kształtować po naszej myśli. Po tym jak pozwani to zauważyli, zaoferowali od razu więcej pieniędzy. Najpierw $1.100.000,00, ale to zostało odrzucone. Potem $1.250.000,00, później $1.650.000,00. Jednak te wszystkie oferty były według nas niewystarczające. W pewnym momencie negocjacji, w których uczestniczył już sam sędzia, daliśmy ubezpieczalni pozwanych znać, iż ta sprawa nie skończy się nigdy poniżej $2.000.000,00. Nie tylko nie zgodziliśmy się wziąć ani centa mniej, ale również zażądaliśmy zlikwidowania zadłużenia klienta w funduszu świadczeń pracowniczych. W tym właśnie miejscu znajomość prawa odszkodowań oraz świadczeń pracowniczych (workers’ compensation), idzie ręka w rękę.
Wysokie odszkodowanie za wypadek przy pracy
W naszej kancelarii nie tylko prowadzimy procesy, ale również zajmujemy się wszelkimi aspektami skargi o świadczenia pracownicze jaka zazwyczaj towarzyszy procesom o wypadki budowlane. Nasi klienci nie muszą dzwonić do innej kancelarii, aby rozmawiać z sekretarką na temat leczenia, którego nie otrzymują, lub zaległych wypłat ich świadczeń, którymi nie ma czasu zająć się kancelaria prowadząca tysiące spraw wyłącznie z zakresu świadczeń pracowniczych. U nas klienci otrzymują bezpośredni dostęp do prawników zajmujących się obiema sprawami. Prowadzą sprawy zarówno w ich procesie cywilnym, jak i tym o świadczenia pracownicze.
Zazwyczaj, kiedy pracownik ma wypadek budowlany, to fundusz świadczeń pracowniczych pokrywa koszty jego leczenia oraz 2/3 kwoty jego straconych zarobków do maksymalnej kwoty ustanowionej prawem. Czego jednak poszkodowani zazwyczaj nie wiedzą, to to, iż później muszą oddać 2/3 całkowitej kwoty wypłaconej na oba cele przez fundusz pracowniczy, ze swojego odszkodowania ze sprawy cywilnej. To może zaowocować setkami tysięcy dolarów które później trzeba oddać z własnej kieszeni. W tej sprawie zadłużenie sięgało prawie $240.000,00 – na to również nie mogliśmy się zgodzić. W końcowym rozstrzygnięciu sprawy zmusiliśmy pozwanych do zapłacenia $2 milionów odszkodowania. Pokryli oni również prawie całe zadłużenie klienta w funduszu świadczeń pracowniczych. Nie jest to oczywiście możliwe do osiągnięcia w każdej sprawie. Jednakże, dzięki groźbie kontynuacji procesu oraz doskonałej znajomości prawa obu dziedzin, byliśmy w stanie to osiągnąć.
Pomimo tego, iż wiele spraw kończy się zazwyczaj przed procesem, to czasami, tak jak to miało miejsce w tym przypadku, musieliśmy przycisnąć przeciwników do muru. Końcowy efekt tego procesu zapewnił bezpieczeństwo finansowe dla poszkodowanego pracownika oraz jego rodziny. Dlatego tak istotne jest, aby kiedy zdarzył się wypadek przy pracy, wybrać doświadczonego prawnika, który zna naszą sprawę, jej prawdziwą wartość i wie co zrobić, aby uzyskać właściwy wynik i należyte odszkodowanie.